Pola gry:

Opisy:

Forum:

Pomocnik Farmera

Aktualnie online

· Gości online: 9

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 15,609
· Najnowszy użytkownik: Majkello

Statystyki:

stat4u

Discord:

discord.png

Reklama:

Chat Farmerama:

Symbole-Czataa.png

Ostatnio na forum

Ankieta

Jak często zaglądasz na naszą stronę ?

Codziennie.
Codziennie.
55% [179 głosów]

Co 2-3 dni.
Co 2-3 dni.
30% [96 głosów]

Raz na tydzień.
Raz na tydzień.
8% [27 głosów]

Raz na miesiąc.
Raz na miesiąc.
4% [12 głosów]

Kilka razy w roku.
Kilka razy w roku.
3% [9 głosów]

Ogółem głosów: 323
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 18.03.2018 10:36

Archiwum ankiet

Reklama:

Reklama

Zobacz temat

 Drukuj temat
System, premia za dyscyplinę
andrgit
Ludzie myślą, że profesjonalny gracz to ktoś, kto ma szklaną kulę, zna się na matematyce jak robot i nigdy nie przegrywa. Prawda jest o wiele bardziej nudna i o wiele bardziej ekscytująca jednocześnie. Ja nie wróżę z kart, ja po prostu... pracuję. Tak, traktuję to jak robotę. Wstaję rano, piję kawę i zamiast do biura, włączam komputer. Moim biurem jest vavadaa, a narzędziem pracy – głowa pełna liczb i stalowe nerwy.

Pamiętam, jak zaczynałem. Też byłem tym gościem, co to wierzył w fart, w "jakoś to będzie". Szybko mnie oduczyło. Łatwe pieniądze nie istnieją. Albo raczej – istnieją, ale biorą się z ciężkiej roboty, a nie z przypadku. Aby odżyć, musiałem zabić w sobie hazardzistę. Brzmi dziwnie, co? Grać w kasynie, ale nie być hazardzistą. Dla mnie to czysta kalkulacja. Szukam słabości, szukam promocji, które mają ujemny edge, czekam na swój moment.

Największe pieniądze zarobiłem nie na ruletce, nie na jednorękim bandycie, ale na turnieju pokerowym. To była moja żyła złota. Siedzę sobie w domu, na vavadaa włączyłem turniej satelicki. Wpisowe grosze, a nagroda – wejście do głównego turnieju z dużą pulą. Gram swoje, cierpliwie, bez fajerwerków. Trwało to chyba z pięć godzin. W pewnym momencie jesteśmy już przy finałowym stole, a ja mam świadomość, że jak teraz nie popełnię błędu, to zgarnę nie tylko wejście, ale i gotówkę. I wtedy, na mojej ulubionej pozycji, dostaję asy. Wiecie, te emocje? Serce wali jak młotem, ale twarz musi być jak kamień. Rozegrałem to perfekcyjnie, wyciągnąłem od rywala wszystko, co miał. Wykorzystałem fakt, że on mnie przez ostatnie godziny czytał jak książkę, ale to była książka, którą sam napisałem. Zmyliłem go celowo słabymi zagraniami wcześniej, żeby teraz, gdy mam monstra, myślał, że blefuję.

Kiedy wygrałem, nie skakałem z radości. Po prostu odetchnąłem głęboko i zamknąłem laptopa. Poszedłem do kuchni zrobić sobie herbatę. Wtedy dotarło do mnie, że to już nie jest zabawa. Że vavadaa to dla mnie po prostu narzędzie do generowania dochodu. Brzmi to może mało romantycznie, ale to prawda. Ci wszyscy ludzie, którzy piszą na forach, że kasyno to zło, bo tracą hajs, nie rozumieją jednej rzeczy – oni przyszli się zabawić, a ja przyszedłem do roboty. Oni stawiają na czarną godzinę, a ja stawiam na to, że znam prawdopodobieństwo lepiej niż oni samych siebie.

Oczywiście, zdarzają się wpadki. Miałem taki miesiąc, że przegrałem więcej niż zarobiłem w poprzednim kwartale. Siedziałem i patrzyłem w ekran, próbując zrozumieć, gdzie popełniłem błąd. Czy to był tilt? Czy to było zmęczenie? Bo w tej "pracy" najgorszy jest zmęczony mózg. Wtedy podejmujesz głupie decyzje, gonisz stratę, łamiesz swoje własne zasady. To jest największa pułapka. Trzeba umieć wstać od stołu, nawet gdy masz wrażenie, że za chwilę wszystko się odwróci. Bo często się nie odwraca.

Mam żelazną zasadę: dzienny limit strat i dzienny limit wygranych. Gdybym któregoś dnia na vavadaa trafił na passę i wygrał powiedzmy równowartość miesięcznej pensji, po prostu wychodzę. Zamykam aplikację. Bo wiem, że jak zostanę, to chciwość weźmie górę i oddam wszystko z nawiązką. Dyscyplina. To jest jedyny sekret. Nie chodzi o to, żeby wygrać dzisiaj, ale żeby być na plusie za rok, za dwa, za pięć lat.

Ludzie pytają mnie, czy to nie jest smutne życie? Siedzieć samemu przed komputerem i patrzeć na cyferki. A ja im odpowiadam: a lekarz, który ogląda prześwietlenia, to ma ciekawsze życie? Każdy ma swoją nudę. Ja przynajmniej sam decyduję o tym, kiedy pracuję i mam z tego konkretny, wymierny efekt. I ta satysfakcja, gdy po tygodniach analiz, wchodzisz na vavadaa, rozgrywasz perfekcyjną partię i kasujesz wygraną... To jest lepsze niż jakikolwiek haj z gry na automacie. Bo to nie jest łut szczęścia. To jest twoja zasługa. I tak, wiem, że to brzmi jak przechwałki, ale dla mnie to po prostu rachunek zysków i strat. Zwykła, ciężka praca, która czasem przynosi bardzo dobre pieniądze.
 

Poleć ten wątek
URL:
Facebook - Lubię To:


Przejdź do forum:

Facebook:

Zagraj:




Wygenerowano w sekund: 0.14
38,017,948 unikalne wizyty